Tawerna RPG numer 109

Ślizgacz

Występowanie: Okolice Missisipi, Miami, tereny podmokłe.

Ślizgacz to samotnicza istota z pogranicza gada i płaza. Jest zmiennocieplny, więc prowadzi dzienny tryb życia. Zamieszkuje niewielkie zbiorniki wodne, czasem podróżuje po Stanach rzekami. Niekiedy walczy z osadami ludzi o dostęp do wody, ale dla osadników nie jest zbyt kłopotliwy. Nawet oczyszcza wodę z organicznego tałatajstwa. Nie zmienia to jednak faktu, że ten poczciwy, zabawnie wyglądający stwór jest drapieżnikiem, a do tego łasującym na ludzkim mięsie.

Przeciętne okazy mają długość pięciu metrów, jednak te spotykane w okolicach Miami i Missisipi osiągają nawet dwanaście metrów długości. Ich skóra, choć pokryta drobną łuską i płytkami kostnymi, zdaje się być gładka jak u płaza z powodu spływającego po niej śluzu. Ubarwienie bestii zależne jest od występowania, ale zazwyczaj są to odcienie brązu i zieleni. Z chudego, wężowego korpusu stwora wyrasta sześć chudych kończyn zakończonych łapami o szerokich, spiętych błoną palcach. Z tyłu mamy dwa razy dłuższy od korpusu ogon zakończony wydłużoną płetwą. Z drugiej strony mamy wężową szyję zakończoną podłużnym łbem... Łbem wyglądającym tak głupio, że aż śmiesznie. Ma on płaski pysk, jak u kaczki, duże, wystające ponad głowę ślepia, ostre narośle kostne na spodzie dolnej szczęki, wielką gulę na podgardlu i płytę kostną na czole. Z pyska bez przerwy toczy śluz.

Rzeczony glut jest główną bronią ślizgacza. W praktyce wygląda to tak: siedzi sobie taki w bajorku niedaleko ulicy i nagle stwierdza, że mu w brzuchu burczy. Wychodzi więc na szosę, pluje na nią i rozsmarowuje śluz ogonem. Potem chowa się w swoim bajorku i czeka. Tymczasem jacyś pechowcy jadą sobie, wciskając gaz do dechy. Jeśli zignorują widok żółtawego śluzu na ulicy, to czeka ich wiele wrażeń. Wydzielina jest bardzo śliska i samochód, motocykl, czy jakikolwiek inny pojazd kołowy, który wjedzie w to paskudztwo wykonuje piękny wiraż, beczkę, bądź fikołek i ląduje w jednej z przydrożnych sadzawek. Uradowany stworek wyskakuje z bajorka i idzie sprawdzić co zostało z pasażerów. Jeśli przeżyli to zaczyna się prawdziwy cyrk. Ślizgacz, jak sama nazwa wskazuje, ślizga się z gracją na brzuszku, pomiędzy przewracającymi się co chwila ofiarami i a to pluje śluzem w oczy (a wypada rzec, że działa on podrażniająco), a to tłucze z dyńki. Raz widziałem to przedstawienie i powiem ci, że o mało co się nie polałem ze śmiechu. Na szczęście byłem tylko biernym obserwatorem. Martwe ofiary ślizgacz wlecze do swej nory, konserwuje wydzieliną i zostawia do spożycia na czarną godzinę.

Wbrew pozorom, dobry łowca bez trudu poradzi sobie z tym stworem w pojedynkę. Najlepszą taktyką jest walka w przykucnięciu, trzymając gardę nad głowa. Opłaca się na nie polować, bo można wykonać z ich skóry pancerze (1 punkt pancerza za skórę małego osobnika, 2 za dużego), a ich ślina nadaje się doskonale na smar lub środek do zmywania podłóg.

Pierwsze spotkanie: Problematyczny test morale (lęk). W przypadku większego osobnika test trudny.

Agresja: 10/20.

Ruch: 2m/seg (ląd), 4m/seg (ślizg), 6m/seg (woda).

Słaby punkt: Worek ze śluzem, znajdujący się pod głową (+120%). Ślizgacz traci możliwośc plucia. Umiera po 1k20/4 turach.

Atrybuty: Zręcznośc – 14/16, Percepcja – 16, Spryt – 12.

Pozostałe atrybuty: Wytrzymałość – 1K/2K, Ucieczka – po ciężkiej/krytycznej i ciężkiej, Tryb Berserkaera – tak, Kondycja – 20, Redukcja obrażeń - 1, Pancerz [duży osobnik] - 1 punkt na całym ciele.

Akcje: 1s - Uderzenie łbem (sC/L), 1s - Plaśnięcie ogonem (sL/sC), 2s - Trzaśnięcie łbem (L), 2s - Trzaśnięcie ogonem (sC/L), 2s - Plunięcie, 3s - Zamiatanie, 3s - Odrzucenie ogonem, 3s - Grzmot nie cios! (C), 3s - Mocne uderzenie łbem (C/K).

Manewry: Furia, Zwiększone tempo walki, Szarża (bardziej ślizg niż szarża).

Autor: Szasza

Pewne prawa zastrzeżone. Tekst na licencji Creative Commons.