Tawerna RPG numer 108

Żydzi

Nowe pochodzenie do Neuroshimy

+1 do Sprytu

Dawno, dawno temu – naprawdę dawno – był sobie kraj w Azji (nie wiem, gdzie to jest, chyba gdzieś tam koło Europy), który się nazywał Izrael. No i podbiło go parę innych państw, tak jak teraz Moloch chce podbić nas. Ale my się tak łatwo nie damy, o nie... Dobra, to temat na inną rozmowę. W każdym razie po tym, jak już ten Izrael padł, to zaczęto wywozić stamtąd mieszkańców. Potem się wyzwolił i ci wywiezieni wrócili, ale nie wszyscy. I jakiś czas później najechało ich jeszcze inne państwo, potem jeszcze inne i jeszcze, a historia się ciągle powtarzała – podbój, wywózki, powstania, powroty.

Wreszcie przyszli tacy kolesie, co się nazywali Rzymianie. I oni nie wywozili tamtejszych, którzy i tak się zbuntowali. To wtedy ci Rzymianie się wkurzyli, uważasz, i roznieśli ich na kawałki, a potem porozwozili gdzie się dało. I ci goście, których wypędzili z domów, nazwali się Żydami. Choć mieszkali na obcej ziemi, dalej zachowali swoją kulturę. Po wielu, wielu latach – w zasadzie to nawet wiekach – Rzymian, którzy już się wtedy nazwali Bizantyjczykami, pokonały Arabusy i zajęły im ten cały Izrael. Na początku było tak jak wcześniej, ale potem przyszli jeszcze inni, którzy mówili na siebie Turcy. I ci już byli naprawdę wredni. Każdy, kto nie chciał przyjąć ich religii – a Izraelczycy byli do swojej bardzo przywiązani – szedł pod nóż. I wtedy ucieczki z Izraela stały się naprawdę masowe.

Żydzi rozproszyli się po całej Europie, łapiesz? Caluśkiej, wszędzie tam, gdzie ci Turcy jeszcze nie doszli. Szczególnie lubiani nie byli, bo nadal zachowywali tę samą kulturę. A jak już trochę pomieszkali, to wyszło szydło z worka i okazało się, że byli ileś tam razy bardziej cwani od miejscowych. Wkrótce zaroiło się od kramów, sklepików i banków, którymi kierowali Żydzi. Nomen omen rdzennej ludności to się nie podobało, więc zdarzało się, że Żydzi byli wyganiani z państwa, w którym się osiedlili, a jak wybuchało jakieś ludowe powstanie – na przykład przeciw szefom społeczności – to na ogół kończyli na pierwszej lepszej gałęzi. Wtedy oskarżano ich o wszystko, począwszy od Żydzi zabili Chrystusa, a skończywszy na przez Żydów grzmi i błyska. Oczywiście, były też państwa, gdzie witano ich z otwartymi ramionami, bo przynosili kapitał. A szefom to się podobało. I tak to trwało. Co ciekawe, w krajach zachodnich, które uważały się za bardziej cywilizowane, częściej urządzano pogromy byłych Izraelitów, więc ci wynosili się na wschód – który uważano za barbarzyński.

Aż wreszcie nadszedł wiek XX. To też już stare dzieje, ale w porównaniu z resztą opowieści całkiem świeże. Był sobie malarz, który szalenie nienawidził Żydów. W końcu został szefem kraju i urządził wojnę. Chciał, uważasz, podbić cały świat. Tak samo jak Moloch. Jemu to jednak nie wyszło, bo nie miał atomówek i po paru latach pognali go do domu, gdzie strzelił sobie w łeb. Czy tam się powiesił. Ważne jest to, że zanim jeszcze urządził wojnę, zrobił Żydom piekło z życia. Zamykał im sklepy, wybijał szyby, wysyłał do obozów, gdzie zasuwali jak mróweczki na głodowych racjach, po czym masowo ich mordowano. Parę milionów z tych, którzy mieszkali w jego kraju, uciekło. Potem jak już podbił jakiś kraj – a trochę ich było, bo na początku ta wojna szła mu wcale nieźle – to robił w nim to samo. I kolejne miliony – tak, miliony – Żydów uciekały albo ginęły. Zgadnij, gdzie uciekła większość z nich? Tak, tak, tutaj.

Po tamtej wojnie urządzili Żydom państwo tam, gdzie wcześniej był Izrael. Arabusom to się nie podobało, więc cały czas trwała tam wojna. Ci, którzy wrócili, pokazali klasę, gromiąc miłośników wielbłądów raz za razem. Jednak większość nie chciała opuszczać swojego obecnego miejsca zamieszkania, bo już byli urządzeni, a po wyjeździe mogli co najwyżej zarobić kulkę. Tuż przed naszą wojną, tą z Molochem, mniej więcej połowa Izraelczyków mieszkała w tym swoim kraju, nieco wcześniej w samym USA było ich więcej, niż w Izraelu. To dlatego, że powoli sytuacja się uspokajała. Ale nie zdążyła się uspokoić całkowicie.

Co się stało z Żydami, którzy przeżyli 5 września? Wielu oczywiście zginęło, szczególnie w Nowym Jorku, gdzie znajdowała się największa społeczność żydowska. Teraz jest dużo mniejsza, ale nadal nie ma większych od niej. Zajedź kiedyś na Brooklyn, zapytaj o Borough Park, to ich dzielnica. Co miesiąc urządza się tam trwające trzy dni targi, wtedy też podwaja się ochrona tego terenu, a na okoliczne budynki wciąga się kaemy. Co jak co, ale goście muszą dbać o swoje bezpieczeństwo, dlaczego – powiem ci potem.

Żydzi to prawdziwi spece, jeżeli chodzi o handel. Można tam albo korzystnie sprzedać, albo tanio kupić, albo dać się wydymać, ale nigdy nie będzie tak, żebyś odszedł bez tego, czego szukasz, albo nie znalazł kupca na swój towar. Tylko uważaj, bo jeśli nie jesteś specem od wymiany i nie wiesz, ile jest wart ten bojler, to w 90% przypadków zostaniesz zrobiony w balona. Tamtejsi Izraelici mają w sobie sporo z Nowojorczyków, chodzą z podniesioną głową, nie wstydzą się swoich zwyczajów, nadal przeważają wśród nich praktykujący wyznawcy judaizmu, czyli tej ich religii. Między sobą komunikują się wyłącznie w jidysz, to taki język, który stworzono dawno temu, żeby ułatwić komunikację między grupami wygnańców. Typowy przedstawiciel Brooklyńczyków nosi czarny, luźny płaszcz, czarny kapelusz, ma brodę i pejsy, czyli takie kosmyki włosów, przypominają warkocze. Ponoć nadal praktykuje się tam obrzezanie, mam nadzieję, że wiesz, co to jest? No to dobrze.

A poza NY? Żydzi liczyli się z tym, że po wojnie może wybuchnąć nowa fala antysemityzmu, czyli nienawiści do nich. Dlatego opuścili swe domy i założyli niewielkie wspólnoty z dala od dawnych miast. Naprawdę ciężko jest powiedzieć coś na temat ich wyglądu. Większość to klasyczne rzędy lepianek otoczone drutem kolczastym, ale są też tacy, którzy mieszkają w jaskiniach, a kilka grup zamiast domów ma wozy cyrkowe, dzięki czemu mogą się często przemieszczać. Większość żydowskich społeczności powraca do starych zwyczajów, choć zwykle nie w takim stopniu jak te z Brooklynu. Ludzie nie interesują się nimi, więc mogą to robić. W Teksasie jednak jest inaczej. Tam ludzie rzadko kiedy okazują, kim są. To dlatego, że wielu Teksańczyków nienawidzi ich na równi z murzynami. Nie jest to regułą, ale w mniej więcej połowie przypadków na obszarze tego stanu spotkać się można z mniej czy bardziej fanatycznym antysemityzmem.

Żydzi bardzo lubią budować i tworzyć, ale jeszcze bardziej – obracać pieniądzem. Typowy imigrant z Izraela to drobny cwaniaczek o wielkim mózgu do interesów. Jest wśród nich także pewna grupa, która smykałki do handlu nie ma, ale za to świetnie radzi sobie z obroną rodzinnych wsi. To dobrzy żołnierze, ale niewielu z nich zaciąga się na Front. Ważniejsza jest dla nich rodzina i tradycja, a wszyscy tworzą coś na kształt klanu. Lata rozproszenia nauczyły ich trzymać się razem na obcej ziemi.

Cechy (wybierz jedną):

Rozenkranc & Rotschild

Ci dwaj panowie założyli najbardziej znaną spółkę finansową na kontynencie. Udzielają kredytów (a teraz ściągnąć oprocentowanie jest szalenie trudno, bo jak wyliczyć 10% z chłodnicy?), przechowują kapitał, oferują porady handlowe. Propagują dolara skuteczniej niż prezydent Collins. W Nowym Jorku mają większe wpływy niż Gildia Kupców. A ty u nich terminowałeś. Z tego tytułu dostajesz na wstępie Umiejętność Matematyka na 3, a ponadto możesz przerzucić jedną kość w każdym teście związanym z handlem.

To po tatusiu

Twój ojciec walczył w obronie państwa Izrael przed Arabami. Co ważniejsze, przywiózł stamtąd pamiątkę... Na wstępie dostajesz jedną broń typowo izraelską: Desert Eagle z magazynkiem albo UZI bez niego. I to wszystko za frajer, uważasz. A jak twój MG się zgodzi, to może to być nawet inna spluwa, byle tylko projekt pochodził z ojczyzny Mojżesza.

Jidysz

Potrafisz się porozumiewać w języku jidysz. Jest to bardzo użyteczna umiejętność, jeżeli nie chcesz, aby ktoś zrozumiał, co mówisz. Możesz też nauczyć inne postacie tego języka, choć w niektórych żydowskich gminach patrzy się na takie praktyki krzywo.

Autor: Tevery Best

Pewne prawa zastrzeżone. Tekst na licencji Creative Commons.