Zaloguj się
Jeśli chcesz dodać notkę, zaloguj się!
| Użytkownik: | BAZYL | |
| Data rejestracji: | 12.08.2004 09:51 | |
| Ostatnia wizyta: | 10.02.2012 17:26 | |
| Ostatni wpis na blogu: | 06.01.2012 16:11 |
BAZYLe są złe!
Lansowanie na śniadanie | |
| Borg ma takiego fajnego poważnego bloga, że zacząłem mu trochę zazdrościć. Linki do jego tekstów pojawiają się w pewnym serwisie, będącym kółkiem wzajemnej adoracji paru gości, przez co zgarnia punkty lansu. A ja ciągle pozostaję w szarym tle. W gruncie rzeczy ja się jednak nie nadaję do pisania poważnych notek, a już na pewno nie do tego, aby mnie cytować. Mimo wszystko nadchodzi w życiu żółwia taki moment, że musi komuś dać w mordę. Więc dziś będzie na poważnie. O liderowaniu się i lansowaniu, ale w trochę innym świetle. Zastanówmy się zatem czym jest lansowanie się? W krótkich słowach można to określić mianem budowania swojej pozycji w grupie. W jakim celu? Prawdopodobnie po to, aby liderować w tej gromadzie. Walki o przywództwo przyjmują dużo bardziej subtelną formę u ludzi, niż w świecie zwierząt, choć pewne grupy społeczne (czy konotacje z niskim ilorazem inteligencji zaznaczam wyraźnie?) także rozwiązują takie spory w sposób siłowy. Dziś chciałem skupić się właśnie na sposobach zdobywania pozycji lidera, a konkretnie o jednym sposobie - budowaniu autorytetu. Obserwując współczesny świat, mam wrażenie, że młodzież cofa się na drodze ewolucji, przyjmując coraz bardziej pierwotne sposoby budowania autorytetu. Szczególnie widzi się to na wszelkiej maści forach internetowych. Nie doszukujcie się jednak analogii z naszym forum. Nie będę do niego nawiązywał. Może niesłusznie. Pierwszym sposobem budowania autorytetu, jest budowanie go poprzez zastraszanie. Już o tym wspomniałem, ale powtórzę. Największym autorytetem cieszy się ten, któremu nikt nie podskoczy. Samiec alfa. Przenosząc sytuację ze świata zwierząt, pozycję tę zyskuje ten, który fizycznie pokona aktualnego lidera, czym udowodni, że jest najsilniejszy i wszyscy inni muszą się podporządkować, albo będą musieli udowodnić swoje racje w bezpośrednim starciu z nowym wodzem. Przywódca jednak nie będzie czekał aż przeciwnik urośnie w siłę. Cechą takiej formy przywództwa jest działanie z zaskoczenia - eliminacja (fizyczna) przeciwnika, zanim on zacznie stanowić realne zagrożenie. Tym samym dając do myślenia wszystkim innym z grupy. Zastraszając ich. Drugim sposobem budowania autorytetu jest budowanie go poprzez doświadczenie, rzadziej pracę. W społeczeństwach pierwotnych, zawsze obok kultu siły fizycznej (poprzedni punkt) występuje kult wieku. Rady starszych, mędrcy i siwowłosi dziadkowie stanowią chyba najlepszy przykład. Zresztą o takim liderze mówi się, że z niejednego pieca jadł chleb. Nie jest tutaj, wbrew pozorom, ważny wiek, ale doświadczenie i wiedza. Dobrą stroną opartego na tym autorytetu jest to, że faktycznie nigdy on (autorytet) sam z siebie nie przemija. Można go stracić robiąc coś skrajnie głupiego, ale nawet wtedy nie wini się za to człowieka, ale chorobę psychiczną, której powodem jest nadmiar doświadczeń i dopustów bożych. Człowiek posiadający ten rodzaj autorytetu rzadko bywa liderem (choć i to się zdarza). Częściej jednak jest organem doradczym, realizując własne cele niejako z drugiego szeregu. On podejmuje decyzje, lecz ogłasza je wódz ? przez co wszystkie niepowodzenia przypisuje się właśnie przywódcy, a nie mędrcowi. Niemniej to także jest jakaś forma liderowania ? bo przecież nawet nominalny wódz rzadko sprzeciwi się otwarcie osobie posiadającej wielki autorytet w grupie. Trzeci sposób budowy autorytetu, to sposób pieniacza. W skrócie polega to na budowaniu swojej pozycji kosztem pozycji kogoś innego. Autorytet zdobywa ten, który krzyczy najgłośniej, albo najgłośniej sprzeciwia się aktualnemu status quo. Gorzej, jeżeli neguje się istnienie jakichś autorytetów. Ale wtedy ta forma przyjmuje zupełnie inny obraz. Skoro nie ma autorytetu, należy dyskredytować jeszcze bardziej tych, którzy autorytetu także nie mają. Nie mieć autorytetu, ale nie być debilem w bandzie idiotów, to sztuczne stawianie siebie na piedestale. Dlatego cechuje się agresją roztaczaną wokół siebie. Nadużywaniem wyzwisk, epitetów i przekleństw. Jeśli ktoś nie radzi sobie z czymś co dla mnie jest oczywiste, to nie wynika to z jego ignorancji, a tego, że jest skrajnym kretynem. Podobnie jeśli ma inne poglądy - nie wartościując ich możemy przecież go zwyzywać i tym samym pokazać otoczeniu, kto ma rację. Ten styl budowania autorytetu wynika z pewnego rodzaju zaściankowości w myśleniu, bo ludzie faktycznie inteligencją nie grzeszą i ślepo idą za krzykaczami, ale wystarczy jeden dobrze wymierzony argument, aby cały autorytet pieniacza obrócił się w perzynę (nie mylić z Perzynem). Jest jeszcze jedna forma budowania autorytetu. Opartego na charyzmie. Ten, kto potrafi zjednać sobie otoczenie, zarazić innych swoją pasją, będzie automatycznie wystawiany na piedestał. Ktoś może powiedzieć, że taki typ przywództwa nie jest najlepszy. Ale człowiek charyzmatyczny będzie potrafił zjednać sobie takie osoby, które będą posiadały wiedzę potrzebną do liderowania. Umiejętne powtarzanie mądrych słów, odzywanie się wtedy, kiedy jest to potrzebne, to cechy dobrego lidera. Jest to chyba najtrwalsza forma budowy autorytetu. Dzieje się tak dlatego, że pozwala zjednać sobie wszystkich, którzy pozwolą liderowi odpowiedzieć na każdy zarzut. Bez względu na to czy merytoryczny, czy też nie. Ludzie mają jednak taką cechę, że sami notorycznie pchają się na ołtarze. Każdy chciałby przez chwilę znaleźć się w świetle reflektorów i mieć tłumy wyznawców na każde skinienie. Niestety nie każdy może pochwalić się cechami czyniącymi z niego idealnego przywódcę w oczach świata, dlatego chwyta się wszelkich sposobów, które ułatwią mu wdrapanie się na piedestał. Nie będę nikogo oceniał, bo nie to jest ideą tego tekstu. Chciałem tylko zasygnalizować problem i zwrócić się z prostym pytaniem do każdego kto to czyta: Jak TY budujesz swój autorytet? | |
| BAZYL, 03.12.2008 18:20 | |
Przemyślenia i pytania | |
| BAZYLu, czwarty sposób budowania autorytetu, opisałeś raczej w pozytywnym świetle. Według mnie jednak, o wiele częściej trafiają się charyzmatyczni ekstrawertycy, którzy dobrze 'udają', że się na czymś znają. Zależy im na sławie i chwale. I krew mnie zalewa, kiedy widzę stadko baranów, zachwyconych pseudooddaniem dla sprawy człowieka, który ma tak naprawdę niewielkie kwalifikacje, ale jest świetnym manipulantem. Takich lansjerów spotykałem niestety najczęściej :> A tak btw - mógłbyś podać przykład działania samca alfa na forach internetowych? Ciężko mi to ogarnąć, bo wydaje mi się, że taki sposób budowania autorytetu nie przystaje do internetu <!-- s;) --><img src="forum/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";)" title="Wink" /><!-- s;) --> | |
| CoB, 01.01.2009 21:04 | |
Odpowiedzi bez myślenia ;) | |
| Nigdzie nie napisałem, że to są sposoby budowania autorytetu na forach. Miałem akurat na myśli bardziej ogólne przypadki - w całym życiu. Ale skoro pytasz, to myślę, że na forum też dałoby się coś takiego zaobserwować, ale nie na każdym. Pierwsze co mi przychodzi na myśl, to atakowanie każdego nowego kto się zjawi, ale to wydaje się być raczej przykładem typu nr 3 - podważanie pozycji słabego, aby samemu się wywyższyć. Jedynka będzie zatem klasycznym wykorzystywaniem pozycji - można to zaobserwować np. na stronie napisy.info, gdzie imć Szklarski banuje każdą osobę, która występuje przeciw niemu, a jeśli ta wyrazi skruchę np. w PW, czy za pośrednictwem kogoś innego, wtedy "wspaniałomyślnie" mu się wybacza. W ogóle ta strona to bardzo ciekawe studium przypadku - jak za pomocą forum właśnie można prać ludziom mózgi. | |
| BAZYL, 01.01.2009 21:19 | |
By dodać komentarz - zaloguj się!
Star Wars: Antologia Fanów 2009
Czarnoksiężnik z Północy
Ziemia skuta lodem
Dziewiąty mag - A.R. Reystone
Bitwa o Skandię - John Flanagan
Odwet orków
GONE – Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój
Kroki w nieznane 2008 - Antologia
Płonący most - John Flanagan
Ruiny Gorlanu - John Flanagan
Wojna goblina - Jim C. Hines
Świeca na wietrze - T. H. White
Odźwierny - Marina i Siergiej Diaczenko
Zamek Lorda Valentine'a - Robert Silverberg
Polaris - Jack McDevitt
Powrót orków - Michael Peinkofer
Alicja i Ciemny Las - Jacek Piekara
Droga Goblina - Jim C. Hines
Neuroshima: Łowca - Gabriel Kasprzak
Stacja tranzytowa/Rezerwat goblinów - Clifford D. Simak
Rycerz spod ciemnej gwiazdy - T. H. White
Obóz koncentracji - Thomas M. Disch
Astropia
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Vita Nostra - Marina i Siergiej Diaczenko
Babel 17 - Samuel R. Delany
Wiedźma z lasu - T.H. White
Rytuał - Marina i Siergiej Diaczenko
Miasto szaleńców i świętych - Jeff VanderMeer
Miecz dla króla - T.H. White
Jak NIE zginie ludzkość - Andrzej Zimniak
Nadzy ludzie - Kir Bułyczow
Mąż czarownicy. Wielki czas - Fritz Leiber
Smykałka do wojny - Jack McDevitt
Najdłuższa podróż. The Best off... - Poul Anderson
Trzęsienie ziemi - Kir Bułyczow
Żołnierze kosmosu - Robert A. Heinlein
Wojna Zombie - Max Brooks
Niedobry Królewicz Karolek - John Moore
Astralnia - Zuzana Minichova
Rytuał, tom 2 - Dušan Fabián
Rytuał, tom 1 - Dušan Fabián
Zombie Survival - Max Brooks
Krąg doskonały - Sean Stewart
Powrót do Whorla - Gene Wolfe