Zaloguj się
Jeśli chcesz dodać notkę, zaloguj się!
| Użytkownik: | BAZYL | |
| Data rejestracji: | 12.08.2004 09:51 | |
| Ostatnia wizyta: | 11.02.2012 22:21 | |
| Ostatni wpis na blogu: | 06.01.2012 16:11 |
BAZYLe są złe!
Fantastyczna nagroda profesjonalistów | |
| W opublikowanym niedawno felietonie Andrzej Zimniak przedstawił dość ciekawy problem. Na tyle ciekawy, że warty wspomnienia choćby na tym skromnym blogu. Chodzi mianowicie o przyznawanie profesjonalnej nagrody literackiej w dziedzinie fantastyki. Coś na kształt fantastycznej Nike. To było hasło, bez konkretów (co chyba może być największym zarzutem) ale chodziło głównie o wywołanie dyskusji, bo wiadomo - najwięcej pomysłów można wyłapać z dobrego flejmu. Uczestnicy dyskusji szybko wyłapali potencjalne problemy jakie napotka ta nagroda. Przede wszystkim całość rozbija się o kasę. Skoro poważna i skoro literacka, to wypadałoby nagrodzonemu, oprócz laurki, dać jakiś konkret. Wiadomo pisarz też człowiek, czasami nawet przemówi ludzkim głosem, musi coś zjeść, gdzieś się ogrzać i mieć ołówki do pisania tych swoich wielkich utworów. Ktoś ustalił autorytatywnie, że 2-3 tysiące to mało. Ktoś inny to podchwycił i zaczęła się mowa o kwotach z czterema zerami, co naturalną koleją rzeczy wyewoluowało do kwestii znalezienia sponsorów. Oczywiście znalezienie sponsora na taką kwotę jest możliwe, tak samo, jak możliwe jest to, że Polska wygra zbliżające się Euro. Oczywiście o Grecji cztery lata temu też tak mówiono, ale to prawdopodobieństwo jest ciągle zbyt małe, żeby wieszczyć nagrodzie długi żywot. Drugim problemem okazał się sposób wręczania nagrody. Kto miałby być w jury, ale najlepiej taki, żeby nie był z nikim powiązany, nie pisał, nie miał znajomych pisarzy i brońcie bogi nie obniżał swoim autorytetem innych nagród, jak choćby znanej chyba wszystkim Nagrody Zajdla. Padały różne propozycje, nawet taka, żeby w komisji zasiadali przedstawiciele serwisów internetowych i zinów, co delikatnie rzecz ujmując, każe mi powątpiewać w kompetencje osób które to proponowały. Ale spośród tych nazwisk nie da się znaleźć ideału - to ktoś sporadycznie coś pisze i (olaboga) ktoś inny mu to wydaje, to ktoś pił piwo z Orbitowskim (a to dowodzi tego, że nagroda jest ustawiona), to ktoś ma wujka w wydawnictwie, a wiadomo, że wujek to powszechnie stosowane narzędzie marketingowego nacisku... No nie ma idealnej metody przyznawania nagrody - bo pisarze pisarzom dawali, lecz się nie sprawdzili, kluby nie dochodziły do konsensusu, a fani się nie znają, zresztą nagroda ma być profesjonalna... Na koniec została jeszcze nazwa dla tego wyróżnienia. Tu faktycznie jest problem, bo Lem jest zbyt oklepany, Żuławski za mało znany, Pilipiuk nieszczęśliwie dla nazwy nagrody jeszcze żyje, a Zajdel zajęty. Z tego wszystkiego można by pokusić się o jakąś nazwę nie związaną z żadnym nazwiskiem, ale zaraz larum podniosą ci sami, który uważają, że nazwy niektórych konwentów psują dobry wizerunek tych imprez i zaczną się krzyki, że Nagroda o nazwie Różdżka, to zabobon i magia szatana, Pirx to komunista, Homunkulus karzeł, Rakieta terroryzm, Sfinksy i Gryfy to pogaństwo, i tak dalej, dalej... Sami widzicie, że problem jest niemały i naprawdę ciężko by było z niego wybrnąć. Dlatego postanowiłem podejść do tego bardzo behawioralnie i zacząłem się zastanawiać intensywnie z altruistycznej potrzeby zadowolenia wszystkich. Czym można by zastąpić kasę, tak aby nagroda wciąż była atrakcyjna i pozwalała zapewnić podstawowe potrzeby przeciętnego pisarza? Wybór okazał się być dość prosty. Nagroda ma najpierw cieszyć oko. A przecież nic tak nie cieszy oczu jak widok urodziwej dziewoi, z nogami do samej ziemi, nienagannym uśmiechem i błękitnymi oczętami. Taka Nagroda poza czysto fizycznymi walorami może także zastąpić te dawane przez kasę - dobrze wybrana i ugotuje (więc pisarz nie będzie głodował), i ogrzeje, jak będzie trzeba, a na dokładkę może też ostrzyć niezbędne do pracy ołówki. Poza tym nie wiem czy znalazłby się pisarz, który odmówiłby przyjęcia takiej Nagrody... Idąc dalej, pozostałe problemy rozwiązują się same. Nie trzeba nazywać Nagrody, bo tak naprawdę nazwał ją już ktoś za nas - wystarczy tylko zapuścić żurawia do dowodu Nagrody lub jej metryki (tu można przy okazji sprawdzić, czy Nagroda ma odpowiedni termin przydatności do spożycia, bo chyba nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że pisarz otrzymałby Nagrodę, która z różnych względów nie jest jeszcze gotowa do... cieszenia się w pełni z jej otrzymania...) i wszystko stanie się jasne! Problem tego kto miałby przyznawać Nagrodę laureatowi i kto wyłoniłby laureata to naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Ale właściwie tutaj najlepsze będzie rozwiązanie najprostsze - niech Nagroda sama oddaje się temu, kto jej zdaniem najbardziej na to zasługuje. Wyeliminuje to wszystkie dyskusje na temat tego, jakie powiązania ma jury z nagradzanym, czy co zyska członek jury przyznając Nagrodę tegorocznemu zwycięzcy. Z doświadczenia wiem, że decyzje Nagrody mogłyby być dość zaskakujące, co tylko wpłynie na jej prestiż, bo wszyscy będą wyczekiwać z napięciem i niecierpliwością na ogłoszenie wyniku, nie mając przesłanek kto może być faworytem komisji. Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to dobrowolnie zrezygnuję z całego splendoru jaki mógłby na mnie spłynąć z racji rozwiązania tej trudnej kwestii profesjonalnej nagrody fantastycznej. Dla mnie największą satysfakcją będzie sama myśl, że nagrodzeni zostali wyróżnieni także dzięki mojemu skromnemu wkładowi. Niczego więcej mi nie potrzeba. A jeśli trzeba to mogę pomóc jeszcze trochę. Ot choćby w ramach rozruchu pierwszej edycji tej nagrody mogę (społecznie, za zupełną darmochę) dokonać selekcji kandydatek na stanowisko Nagrody, ze specjalnym uwzględnieniem sprawdzania ich kompetencji w zakresie zaspokajania podstawowych funkcji nagrody... Maila znacie. Nie zapomnijcie o fotkach... | |
| BAZYL, 05.06.2008 00:59 | |
:) | |
| A pytanie brzmi: jak długo taka nagroda byłaby w posiadaniu zwycięzcy? Bo widzisz, rok, dwa nawet trzy to może i można, ale tak całe życie? To nawet najlepsza nagroda stanie się tylko jeszcze jedną zbieraczką kurzu (na dodatek zrzędzącą i krzyczącą). Czyli nie ma tak dobrze. A jeśli tylko na okres jednego roku, czyli aż do następnej edycji nagrody, to czy Nagroda byłaby wciąż ta sama? Bo, nie daj Boże, Nagroda po czterdziestu latach urzędowania mogłaby już trochę się popsuć. | |
| Gavrill, 05.06.2008 08:46 | |
Hmm... | |
| Nie no, czy 30 tysięcy proponowane przez Zimniaka byłoby kwotą przechodnią? Myślę, że zwycięzca nie będzie miał problemu ze zużyciem jej... Dlatego też zaproponowana przeze mnie Nagroda nie mogłaby być przechodnia, a co do jej zbywalności, to cóż - to pozostaje kwestią laureata. Prostym sposobem może być przekazanie jej na cele charytatywne - na pewno znajdzie się ktoś kto na WOŚP zlicytuje coś, co należało do znanego autora, tym bardziej jeśli to byłaby Nagroda. I cel szczytny, i problem rozwiązany... | |
| BAZYL, 05.06.2008 12:15 | |
Re: Fantastyczna nagroda profesjonalistów | |
| Zapomniałeś o autorkach i autorach-homoseksualistach. Im by się jakiś Nagrod przydał zamiast Nagrody. | |
| Falka, 05.06.2008 14:25 | |
e tam | |
| O niczym nie zapomniałem... Preferencje autora nie mają tu nic do rzeczy, bo to Nagroda sama się przyznaje autorowi, a nie autor sobie wybiera Nagrodę <!-- s:) --><img src="forum/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" title="Smile" /><!-- s:) --> A zapewniam Cię, że Nagrody nawet z najdziwniejszymi preferencjami pod moim okiem nie zginą <!-- s:) --><img src="forum/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" title="Smile" /><!-- s:) --> | |
| BAZYL, 05.06.2008 16:10 | |
Łeee... | |
| A już liczyłem na nagrodę BAZYLa albo innej Licz-y-Krup(k)i <!-- s:) --><img src="forum/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" title="Smile" /><!-- s:) --> <doceńcie grę słów <!-- s:P --><img src="forum/images/smilies/icon_razz.gif" alt=":P" title="Razz" /><!-- s:P -->> Poza tym wiadomo, że dobry autor to taki nerd, że każe tej swojej nagrodzie np. podświecać mu jak będzie pisać w słabym świetle albo podawać ołówki <!-- s:P --><img src="forum/images/smilies/icon_razz.gif" alt=":P" title="Razz" /><!-- s:P --> | |
| Ravandil, 07.06.2008 17:41 | |
By dodać komentarz - zaloguj się!
Star Wars: Antologia Fanów 2009
Czarnoksiężnik z Północy
Ziemia skuta lodem
Dziewiąty mag - A.R. Reystone
Bitwa o Skandię - John Flanagan
Odwet orków
GONE – Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój
Kroki w nieznane 2008 - Antologia
Płonący most - John Flanagan
Ruiny Gorlanu - John Flanagan
Wojna goblina - Jim C. Hines
Świeca na wietrze - T. H. White
Odźwierny - Marina i Siergiej Diaczenko
Zamek Lorda Valentine'a - Robert Silverberg
Polaris - Jack McDevitt
Powrót orków - Michael Peinkofer
Alicja i Ciemny Las - Jacek Piekara
Droga Goblina - Jim C. Hines
Neuroshima: Łowca - Gabriel Kasprzak
Stacja tranzytowa/Rezerwat goblinów - Clifford D. Simak
Rycerz spod ciemnej gwiazdy - T. H. White
Obóz koncentracji - Thomas M. Disch
Astropia
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Vita Nostra - Marina i Siergiej Diaczenko
Babel 17 - Samuel R. Delany
Wiedźma z lasu - T.H. White
Rytuał - Marina i Siergiej Diaczenko
Miasto szaleńców i świętych - Jeff VanderMeer
Miecz dla króla - T.H. White
Jak NIE zginie ludzkość - Andrzej Zimniak
Nadzy ludzie - Kir Bułyczow
Mąż czarownicy. Wielki czas - Fritz Leiber
Smykałka do wojny - Jack McDevitt
Najdłuższa podróż. The Best off... - Poul Anderson
Trzęsienie ziemi - Kir Bułyczow
Żołnierze kosmosu - Robert A. Heinlein
Wojna Zombie - Max Brooks
Niedobry Królewicz Karolek - John Moore
Astralnia - Zuzana Minichova
Rytuał, tom 2 - Dušan Fabián
Rytuał, tom 1 - Dušan Fabián
Zombie Survival - Max Brooks
Krąg doskonały - Sean Stewart
Powrót do Whorla - Gene Wolfe